Rzecz o pisarskiej przyzwoitości

Słyszę tyle rzeczy o pisaniu, od tak wielu mądrych ludzi, że sama już nie wiem, co jest dobre, a co nie. Wojciech Kuczok powiedział niedawno, że dochodzenie do pisarskiej przyzwoitości zajęło mu wiele lat. Na takie słowa można się schować w kącie i zapłakać. Gdzie leży złoty środek? Idealna równowaga?

Marta Kisiel opowiada, że pisze wolno, smakując każdą linijkę. Kuczok podobnie. Opowiada o wenie, o tym, że każde napisane zdanie jest ważne, nad każdym trzeba się zastanowić. Dla nich książka to proces, który trwa dwa, nawet trzy lata. A czasem pół życia.

Stephen King radzi pisać codziennie, nie ma tu mowy o wenie. Piszesz, bo musisz, bo to twoja praca, potrzeba, rzemiosło. Tym sposobem premiery kolejnych tytułów przychodzą szybko.

Na rynku nie brakuje twórców, którzy wydają dwie, a nawet trzy książki rocznie. Oznacza to, że proces pracy nad powieścią trwa u nich mniej więcej trzy miesiące. Zarabiają na tym, więc mogą zająć się jedynie pisaniem, mogą wyprodukować, stworzyć kilka stron tekstu dziennie. Zamykają się w gabinetach, wyjeżdżają w góry, nad morze, na Mazury i piszą.

Czy pisanie wolne, bardzo wolne, dopieszczające różnicę jest na pewno lepsze od tego, które powstaje szybko, z pasji i w afekcie? Masłowska proces tworzenia opisała kiedyś jak wchodzenie do sauny. Traci kontakt z rzeczywistością, zamyka się, znika, żyje tylko słowem.

A co z takimi ludźmi, jak ja? Którzy piszą po godzinach, zawsze z wyrzutem, że czeka coś ważniejszego? Ile czasu powinna powstawać powieść? I gdzie leży granica ingerencji redaktora? Czy pisarz, który otrzymuje od redaktora książkę podkreśloną całą na czerwono, nadal jest pisarzem?

Pójdę więc w ślad za moim mistrzem, czyli Kuczokiem. Powiedział kiedyś: „Głównym bohaterem wszystkich moich książek jest polszczyzna.” Chcę się tego uczyć. Chcę zwolnić i przestać się bać, że zginę.

Pisanie jest słowem. W pierwszej kolejności. Dopiero potem fabułą, akcją, bohaterem. Możesz pisać o kwiatkach na polanie, o chmurach na niebie, o szklance wody na stole – jeżeli potrafisz władać słowem, zrobisz to najlepiej.

Ile mnie zajmie dochodzenie do pisarskiej przyzwoitości? Nie wiem. Nie wiem, na co skaże mnie rynek, do czego zmusi. Póki co, postanawiam gorąco, że po prostu będę pisać. Każdy rozdział, a nawet każda linijka mają znaczenie.