Pasażer 23

Czytanie „Pasażera 23” przypominało jazdę samochodem, jednym z tych lepszych. Najpierw szybka jazda, z mocnym startem. A później, od połowy drogi do celu, gwałtowne przyspieszenie, twist i slalom. Dużo ostrych zakrętów!

Fitzek potrafi wymyślać bardzo absurdalne fabuły, które jednak trzymają się kupy. Każdy element fabuły zostaje wprowadzony bardzo sprawnie, a wszystko łączy się ze sobą, tworząc apetyczną całość. Tak, to się świetnie czyta i ciężko przewidzieć cokolwiek!

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Jessi (@jssdreams)

Czego zabrakło? Autor dotyka wielu problemów, a każdy z nich jest prawdziwym kolosem. Molestowanie, samobójstwa, gwałt, prostytucja… Dźwigając tak wielkie brzemię w thrillerze trzeba się bardzo napracować, żeby zachować głębię i poruszyć. Fitzek, myślę, że bardzo świadomie, idzie w inną stronę. Stawia na wartkość akcji, a przede wszystkim – bezustanny element zaskoczenia. Rozdziały traktuje podobnie, jak sceny filmowe – każdy kończy się mocnym finałem, pozostawia nas z wieloma pytaniami. To troszkę trąca kiczem, ale umówmy się – „Pasażer 23” to zabawa, a nie analiza problemów społecznych.

Pierwsza połowa powieści nie jest wcale naszpikowana dużą ilością wydarzeń, ale Fitzek prowadzi swoją opowieść tak umiejętnie, że trudno to zauważyć. Druga połowa to już całkowite szaleństwo, gdzie zagadka goni zagadkę, a niespodzianki zaskakują nas na każdym kroku. W efekcie, miałam wrażenie, że jestem dosłownie bombardowana coraz potworniejszymi zbrodniami.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez koba1973 (@tochi0919)

Fitzek na pewno nie pozwala się nudzić. Pisze bardzo dobrze, choć przyznam, że redakcja językowa mocno zawiodła – w wielu miejscach zdania wydają się przetłumaczone bez ładu, ktoś ich nie wygładził.

Troszkę za dużo się działo, bym mogła pozostać po lekturze z jakąś większą refleksją. Mimo to, bawiłam się dobrze (o ile tak wstrząsające i makabryczne wydarzenia można określać mianem „zabawy”).

OPIS WYDAWCY

Pięć lat temu Martin Schwarz, psycholog policyjny, stracił żonę i synka. Zaginęli podczas wakacyjnej podróży luksusowym wycieczkowcem „Sułtan Mórz”. I nikt nie mógł wyjaśnić, co naprawdę się wydarzyło… Odtąd Martin jest wrakiem człowieka. Wyzywając los, rzuca się w wir straceńczych misji jako policjant pracujący pod przykryciem.

Pewnego dnia otrzymuje telefon od starszej pani, która przedstawia się jako autorka thrillerów. Żąda, żeby natychmiast przybył na pokład „Sułtana Mórz”. Twierdzi, że ma nowe dowody w sprawie zaginięcia jego rodziny: Kilka tygodni temu inna zaginiona dziewczynka powróciła na statek. Tuląc pluszowego misia synka Martina…