Bądź moim marzeniem, Monika Michalik

Wiecie, jak to jest, kiedy ma się marzenie, a potem nagle ono się spełnia? Mam nadzieję, że choć raz tego doświadczyliście. Tak, jak Monika Michalik, która napisała swoją debiutancką książkę „Bądź moim marzeniem” i stała się debiutantką!

Rzadko czytam prozę obyczajową z wątkiem romansowym. I prozę obyczajową ogólnie – bo sama taką piszę, a łatwo nasiąknąć czyimś stylem. Całe szczęście, Monika Michalik ma lekkie pióro. Snuje swoją opowieść zgrabnie, bez cienia nudy. I za to, na starcie, wielki plus.

Natalia (to imię mnie prześladuje, przysięgam. Bardzo je lubię!) zaplanowała z ukochanym wymarzone wakacje. Los nie szczędzi jej jednak ostrych zakrętów – tuż przed wylotem zostawia ją ukochany. Jak na twardą babkę przystało, Natalia i tak wybiera się na Korfu, a tam poznaje… Michała.

I znów kolejny zakręt. Choroba. A temat choroby autorka zna aż za dobrze, o czym wspomina we wstępie.
W pewnym sensie choroba ogłupia Natalię. Dziewczyna właśnie miała zacząć nowy rozdział życia, a tu nagle wszystko się sypie. Popełnia więc wiele błędów, które znamy z autopsji. Zamiast mówić otwarcie, stara się chronić otoczenie, co tylko przysparza jej cierpienia.

Choć to może irytować, Natalia jest silną kobietą, która imponuje. I równocześnie wzbudza wielką sympatię – szczerze jej kibicowałam, wzruszałam się, śmiałam, przeżywałam. A to świadczy wyłącznie o tym, że Monika Michalik wie, jak zaangażować czytelnika. Nie każdy to potrafi! Powieść czyta się doskonale, nie zauważając, jak topnieją kolejne rozdziały. Dla mnie to dowód, że romantyczna proza kobieca może być świetna. Takiej czasem też potrzebuję.

Tak sobie myślę, że właśnie zadebiutowała nowa Magdalena Witkiewicz. Zdolne pióro, umiejętność zamykania trudnej tematyki w lekkiej formie, a do tego duża dawka emocji, bardzo życiowych. Cieszę się, że w zalewie powieści nie najwyższych lotów, Monika się wyróżnia.

Monika Michalik fot Radosław Kaźmierczak

Z mojej strony gratulacje za jeszcze jedną rzecz – narracja trzecioosobowa to doskonały wybór dla tej powieści. Świadczy o warsztacie i umiejętnościach, bo w zestawieniu z narracją pierwszoosobową, to po prostu wyzwanie.